Znajomi jadą w styczniu na trzy dni i wzięli mnie ze sobą. Ostatni raz stałem na nartach w podstawówce, na szkolnej wycieczce, i pamiętam głównie kolejki oraz mokre rękawiczki. Nie chcę wydawać fortuny na sprzęt, skoro nie wiem, czy mi się to spodoba. Lepiej wziąć lekcję na miejscu, czy wystarczy, że ktoś z grupy pokaże na stoku? #narty #zima
Komentarze
Żeby komentować, odpowiadać i dokładać cegiełki, zaloguj się.
Lekcja. Jedna, na początku pierwszego dnia. Znajomi chcą dobrze, ale każdy tłumaczy inaczej i potem stoisz w płużeniu przez cały wyjazd.
A grupowa, czy jednak indywidualna? Bo cenowo to dwa różne światy.
Jak nigdy nie jeździłeś, to indywidualna choć na godzinę. Potem grupa ma sens.
Wypożyczalnia przy stoku, nie w mieście. Dopasują but na miejscu, a źle dobrany but psuje dzień bardziej niż stok.
Kask od razu, nie „zobaczę jutro”. I nie zaczynaj od trasy, którą znajomi nazywają łatwą, bo jeżdżą dziesiąty sezon.
Trzy dni to akurat tyle, żeby trzeciego dnia poczuć, że coś wychodzi. Pierwszy jest zawsze trochę upokarzający i to normalne.